Sprzęt radiowy i operator SP3SLU od 1987 …

Amateur Radio

Wpis w budowie. Zbiór zdjęć od roku 1987, na których widać wczes­ną for­mę mojego warsz­tatu elek­tron­icznego i radiowego, kącić nasłu­chowy SP-003KN, ćwiczenia w telegrafii, urządzenia odbior­cze,  radiostację RBM‑1 ze wzmac­ni­aczem, wczes­ną wer­sję trans­ceivera “home made” SP3SLU i inne.

Radiood­biornik Jowi­ta 2 z doro­bionym BFO 465 kHz służył do nasłuchu prze­ważnie pas­ma 40m. Po prawej stron­ie Jow­ity stoi odbiornik homo­dynowy na pas­mo 80m, wypoży­c­zony od Rad­ka SP3OKU, a wyko­nany (z tego co wiem) przez pana elek­tron­i­ka z Wrocław­ia.

Ulep­szony kącik nasłu­chowy SWL SP-003KN w I klasie L.O. Po długim oczeki­wa­niu, obiecany odbiornik wypoży­czył mi Władek SP3OKT. Był to odbiornik 5 pas­mowy ze wzmac­ni­aczem p.cz. według doku­men­tacji z wydawnictw DDR i pol­skim fil­trem kwar­cowym PP-9-A2 firmy OMIG. Blok w.cz. pochodz­ił od SP5WW (układ z lat osiemdziesią­tych),  czyli paki­et płytek ze wspól­ną osią przełączni­ka pasm, wśród nich VFO, obwody wejś­ciowe pod­stra­jane warika­pa­mi, miesza­cz na układzie scalonym TCA-440. Odbiornik wykon­ał Władek SP3OKT w kor­pusie i obu­dowie radiostacji czoł­gowej 10-RT, z ory­gi­nal­ną przekład­nią, skalą, kon­den­satorem. W opinii mojej i innych oper­a­torów odbiornik ten dzi­ałał bard­zo dobrze. Doskon­ała jakość odbioru audio, wyso­ka czułość i wystar­cza­ją­ca selek­ty­wność. Wys­tępował pewien dryft ter­miczny (pły­wanie) częs­totli­woś­ci VFO, ale odbiornik miał pokrętło — pre­cyz­er “RIT” (pod­stra­janie obwodu LC VFO dio­da­mi pojem­noś­ciowy­mi). Z układów dodatkowych były: reg­u­lowany tłu­mik zakłóceń impul­sowych na dio­dach ger­manowych, rozbu­dowana (ale odłąc­zona) automaty­ka, S‑metr, ogranic­zone dla wymogów SSB pas­mo przenoszenia wzmac­ni­acza m.cz.

SWL pod­czas nasłuchu  14MHz CW na odbiorniku opisanym  w tekś­cie powyżej. Zdję­cie — diapozy­tyw (sla­jd) ORWO wyko­nany przez mojego tatę Alek­san­dra Gomoliszewskiego zimą 1987 roku.

Na warszta­cie nada­jnik UKF FM na pas­mo radio­fon­iczne OIRT. Piract­wo radiowe  w cza­sach PRL …

Nau­ka telegrafii. Zacząłem od nadawa­nia i uczenia się Alfa­betu Morse’a na pamięć. Były to moje własne pomysły, nie miałem dorad­cy, ani instruk­to­ra. Szy­bko zacząłem prowadz­ić QSO w wyobraźni, to znaczy symu­lować kluczem i gen­er­a­torem audio nadawanie całych sek­wencji do kore­spon­den­tów słyszanych rzeczy­wiś­cie na odbiorniku komu­nika­cyjnym.

Czer­wiec 1988. Jako nasłu­chowiec SWL SP-003KN siedzę przy radiostacji SP3KQV/3 pod­czas Stre­fowych Zawodów Radiotelegrafistów LOK w Żerkowie. Były to moje pier­wsze zawody telegraficzne, na które wysłał mnie ZW LOK Konin, a dokład­nie pan Antoni Ordan SP3JHH. Licencję SP3SLU ode­brałem już po zawodach — 21 czer­w­ca 1988 r. Na zdję­ciu widoczny jest trans­ceiv­er YAESU FT-901DM Klubu SP3KQV — marze­nie niejed­nego krótko­falow­ca  oraz kol. Romek SP3OEK z Ostrowa Wielkopol­skiego. Pamię­tam jak duży panował tłok przy radiostacji w godz­i­nach wiec­zornych. Wielu oper­a­torów-zawod­ników chci­ało przeprowadz­ić QSO na tej wspani­ałej radiostacji. Wów­czas poz­nałem m.in. Irka Locher­ta SP3SUX z Gor­zowa oraz Mar­ka Koniecznego SP3RNF z Kalisza. Jed­nak wraz z zapadaniem nocy stanowisko SP3KQV/3 w holu stop­niowo pus­tosza­ło. Wyko­rzys­tałem to i spędz­iłem przy FT-901DM czas aż do rana, do samego śni­ada­nia. Kondy­c­ja oper­a­tors­ka dopisy­wała, sen­ność nie dawała się we zna­ki. Brakowało jedynie kore­spon­den­tów, sytu­ację ratowały głównie stac­je radzieck­ie. Około godziny szóstej rano zgłosił się Andrzej SP9OHS z Sos­now­ca.

W między­cza­sie pojaw­iły się RBM-ki, czyli Radiostac­je RBM‑1. Pier­wszą, której nie ma na zdję­ci­ach, otrzy­małem od Pana Antoniego Ordana SP3JHH z Z.W. LOK Konin. Była niekom­plet­na wskutek wymon­towywa­nia podze­społów wysyłanych do Pos­tom­i­na do pro­dukcji trans­ceiverów Jow­isz. Sam napraw­iłem i uru­chomiłem jej odbiornik. Jakość i brzmie­nie odbioru RBM-ki zach­wyciły mnie od pier­wszych chwil.

Na niższym stole stoi radiotele­fon UKF Rad­mor FM-3011 z zasi­laczem sieciowym wyko­nanym przez SP3OKU w obu­dowie przetwor­ni­cy 12/24V.  Nada­jnik przys­tosowałem do 12-krot­nego powiela­nia częs­totli­woś­ci kwar­cu, w ory­gi­nale było powielanie 18-krotne. Odbiornik uru­chomiłem dzię­ki głow­icy w.cz. od FM-306 (na tranzys­torach ger­manowych) , którą w Kaliszu zdobył dla mnie Jacek SP3SLM.

RBM‑1 przy­wieziona z Ostrowa Wlkp. od Romana SP3OEK. Wzmac­ni­acz na lam­pach 2x QQE 03/12 włas­nej kon­strukcji, w obu­dowie urządzenia dys­pozy­torskiego sali nau­ki telegrafii z MON. Wykon­ałem go według schematu narysowanego odrecznie przez Mir­ka SP6LTC, pod­czas spotka­nia na zawodach w Szy­bkiej Telegrafii LOK w Chażykowach, w roku 1989.

Pra­ca na radiostacji “Baza” w Ustrzykach Dol­nych  pod­czas harcer­skiej Bieszczadzkiej Akcji Let­niej w roku 1990. Do 1989 była to oper­ac­ja “Bieszczady 40”.

Oper­a­tor SP3SLU w roku 1991, lub 1992, przy trans­ceiverze “home made” i wzmac­ni­aczu lin­iowym z lam­pą Mullard QQV-07/50.

Zdję­cie  datowane na sty­czeń 1993r. Na moim głównym stole, przed radiostacją leżą rysun­ki wykony­wane na zal­icze­nie przed­mio­tu Pod­stawy kon­strukcji mechan­icznych na I roku studiów o kierunku Elek­trotech­ni­ka na Wydziale Elek­trycznym Politech­ni­ki Poz­nańskiej.

Powyżej kon­tynu­ac­ja zdjęć z roku 1993. Mój trans­ceiv­er “home made” miał w tam­tym okre­sie zamkniętą obu­dowę i służył rutynowe­mu naw­iązy­wa­niu łącznoś­ci w pas­mach 80m i 20m, podob­nie wzmac­ni­acz 100W na lampie QQV 07/50 widoczny w obu­dowie po lewej stron­ie. Nie oznacza to jed­nak, że urządzenia były ukońc­zone. Skala częs­totli­woś­ci radiostacji była anal­o­gowa, mechan­icz­na. Nadawałem na kluczu elek­tron­icznym z manip­u­la­torem dotykowym, poży­c­zonym od Jar­ka SP2SWJ, z którym mieszkasliśmy w jed­nym akademiku DS‑4 Politech­ni­ki Poz­nańskiej. Klucz był wyko­na­nia jakiegoś krótko­falow­ca z Włocławka.

Moja radiostac­ja “home made” już z  cyfrowym odczytem częs­totli­woś­ci, zain­stalowana w namio­cie na obozie nurkowym Łódzkiego Klubu Płet­wonurków “Moana” w Trębach, nad jeziorem Budzisławskim. Lip­iec 1997r. Globus w namio­cie na wakac­jach ? To wynik fortelu jaki zro­bił mi kole­ga Jacek Z. z zespołu muzy­cznego. His­to­ria do opisa­nia w innym wątku.